Szablon stworzony przez Arianę | Technologia Blogger | X X X
Cytat z nagłówka pochodzi z utworu "Violet Hill" zespołu Coldplay.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaisoo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaisoo. Pokaż wszystkie posty

20.7.18

Infant | kilka lat później

Tytuł: Infant
Gatunek: au, fluff, drabble
Paring: Kaisoo
Ostrzeżenia: Luhan to dziecko Kai'a i Kyungsoo.
Fabuła: Jongin, który jest członkiem popularnego zespołu na cały świat EXO, postanawia odejść, gdy dowiedział się, że jego życiowy partner będzie miał z nim dziecko.
Kyungsoo
Otworzyłem oczy, gdy tylko usłyszałem piskliwy śmiech, a następnie poczułem, jak coś ciężkiego ląduje na mnie i moim mężu. Podniosłem głowę i spojrzałem w stronę naszego syna. Wyglądał, jak miniaturka Jongina z moimi oczami. Jego włosy, skóra, nos - wszystko było dokładnie takie samo, jak u mojej miłości i byłem z tego bardzo zadowolony. Zawsze, gdy spojrzę, choćby na moment na Luhana, przypominają mi się momenty, gdy dowiedziałem się, że jestem w ciąży, ten strach przed powiedzeniem tego Jonginowi, ale również radość, iż my - dwójka mężczyzn może posiadać swoje własne dziecko, bez adopcji lub surogatki. Chwilę, jak poczułem, że coś się dzieje, a okazało sie to porodem. Chwilę, jak próbuje przeć i robić to, co mówi doktor. W momencie, gdy było po wszystkim i usłyszałem jego płacz, przyszła ulga, że teraz będzie tylko lepiej. Zacząłem się cieszyć, że akurat męska ciąża akurat trafiła na mnie.
- Lulu, a co tu robisz o tej godzinie? - zapytał Jongin. - Tatuś zaraz wstanie, zrobi Ci śniadanko i możemy dalej iść spać! - uśmiechnął się i wyszedł z łóżka. Ubrał szare spodnie od dresu i jakaś koszulkę, która znalazł w pobliżu. Luhan ucałował mnie w usta, a później złapał Kaia za rękę i razem zeszli na dół. Nie sądziłem nigdy, iż doczekam dnia, gdy mój mąż się ustatkuje i będę żył w szczęśliwej rodzinie. Z akcentem na rodzinę.

Po kilku minutach również postanowiłem wstać i udać się na śniadanie. Wyciągnąłem z szafy granatowe dresy, białą koszulkę, założyłem kapcie i zszedłem w dół. Pierwsze, co ujrzałem to chłopaki, którzy bawili się w kuchni. - Co mamy na śniadanie? - zapytałem śmiejąc się z nich. - Naleśniki! - krzyknął Luhan. Wziąłem go na ręce i go ucałowałem, a następnie Jongina. Moje życie jest teraz usłane różami.

Postanowiłam również napisać małego drabbla, jak to teraz wygląda u Jongina i Kyungsoo. Nie jest sprawdzany, więc mogą wystąpić powtórzenia. Chciałabym za niedługo sprawdzić całe Infant, więc parę szczegółów może się zmienić, ale dalej będzie miało swój klimat!

22.3.15

Destroyed #1

Tytuł: Destroyed (Mental Hospital sequel)
Gatunek: angst, au
Paring: Kaisoo
Ostrzeżenia: Przekleństwa
Sequel to: Mental Hospital
Fabuła: Jongin myślał, że już nigdy nie spotka swojego ukochanego. Los, jednak kryje w sobie niespodzianki.
A/N: Cóż ciekawego mogę powiedzieć o tym shocie. Na pewno to, że będzie on dosyć długi, dlatego postanowiłam go rozdzielić na kilka części. Dzisiaj kończony, więc mogą pojawić się błędy oraz powtórzenia wiadomości. W przyszły weekend powinnam go sprawdzić, ale nic nie obiecuję. W pewnym stopniu ten shot opisuje moje życie, więc jest dla mnie bardzo ważnym i nie chcę nic w nim zepsuć. W każdym razie jestem zadowolona z początków, ponieważ tak super go opisałam (przynajmniej tak mi się wydaje). Mam nadzieję, że się spodoba.
edit. do wszystkich tworów zostały dodane odpowiednie akapity
Powtórzenia są specjalnie. 

3 lata później

Moja historia, którą dzisiaj opowiadam ludziom, zaczęła się dokładnie trzy lata temu w szpitalu psychiatrycznym. Nigdy nie potrafiłem docenić tego, co dostawałem. Zawsze łaknąłem, by mieć wszystko, plus jeden. Życie odpłaciło mi się pięknym, za nadobne. Trzy lata temu straciłem jedyną ważną dla mnie osobę, Kyungsoo. Uświadomiono mi to dopiero dwa lata po opuszczeniu psychiatryka. Gdy mogłem czuć obecność Kyungsoo, nie czułem się samotnym samobójcą, lecz zwyczajną osobą, wraz ze zwyczajną przeszłością. Wszystko się popsuło.
Otworzyłem oczy, przetarłem je powoli i postanowiłem wziąć krótki prysznic, by cała przeszłość mogła opuścić mnie już na wieczność. Pragnąłem tego, aby historia się nie powtórzyła, tak jak to lubi robić, ale wiedziałem, że moje oczekiwania były zbyt wysokie. W końcu kiedyś będę się ciąć tak jak robiłem to przed szpitalem, w nim i teraz klika kresek. Wszystko powróci tak szybko, jakby w ogóle nie miało miejsca żadne zdarzenie, które było w moim życiu. Jednakże był tego jeden plus, a mianowicie to, że poznałbym Do Kyungsoo jeszcze raz i mógłbym powiedzieć mu, co do niego czuję. Całe moje szczęście, prysnęło kurwa jak bańka mydlana, której nie da się na nowo stworzyć.
Życie jest zabawne. Kiedy myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki robią się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem i kompletnie się gubisz. Tak łatwo się zgubić.[1]
Wziąłem ręcznik i zacząłem wycierać ciało. Zauważyłem blizny na nogach, które zrobiłem przed pobytem w psychiatryku. Nigdy nie zwracałem na nie większej uwagi, myślałem, że to właśnie mój sens życia - robienie blizn dzięki żyletce i powolne umieranie. Nic nie mogło rozjaśnić mojego wnętrza, w którym cień tlił się od dawna. Jestem bardziej martwy, niż żywy.
- Przepiękne - pomyślałem na widok moich blizn. Od zawsze podobały mi się takie rany na ciele, wtedy widać było przez co przeszedł człowiek. Nienawidziłem osób, które od urodzenia miały idealne życie, dla mnie to było nierealne. Życie składa się z dwóch najważniejszych elementów, które idealnie ze sobą współgrają; element lepszy, czyli ten, w którym łapiemy wszystkie najlepsze momenty naszego życia i nie chcemy ich już nigdy puścić oraz element gorszy. W etapie tym, wszystko się nam rujnuje. Całe to perpetum mobile wystawia nas na próby, niektórych nie jesteśmy w stanie wytrzymać psychicznie i fizycznie. Nigdy potem nie jesteśmy tacy sami. Zmieniamy się. Nasz charakter jest inny, nabieramy zupełnie nowych cech, które za jakiś czas będziemy za wszelką cenę się pozbyć. To właśnie jest życie. Składa się ono z lepszych i gorszych etapów, nigdy nie jest idealne.
Wyszedłem z łazienki i podszedłem do szuflady, z której wyciągnąłem nową parę skarpetek i bokserek. Następnie podszedłem do szafy, otwarłem ją i wyciągnąłem z niej czarne spodnie od dresów i białą koszulkę. Na dworze było naprawdę przepięknie, dlatego postanowiłem wyjść i przejść się gdziekolwiek. To właśnie była ta zmiana, która nastąpiła po szpitalu psychiatrycznym. Już nie bałem się opinii ludzi na mój temat, tylko szedłem przed siebie, nie patrząc się na wyrazy twarzy innych. Wszystko z czasem przyszło naturalnie, automatycznie.
Wziąłem klucze do ręki i otworzyłem drzwi, pierwsze promienie słońca były już na mojej twarzy. Uniosłem rękę z kluczami, by te mnie nie raziły w oczy i powoli wyjść z domu, bez jakichkolwiek uszczerbków na zdrowiu. Opuściłem rękę i mogłem już zauważyć pierwsze dzieci, które bawiły się w tak piękną pogodę. Nienawidziłem dzieci, ale to był naprawdę cudowny widok, gdy te bawią się szczęśliwe ze swoimi rówieśnikami i rodzicami. Chciałbym wrócić do dziecięcych lat, gdy nie miałem tyle problemów co teraz. Kiedy dziwiłem się, że ktoś popełnił samobójstwo, bo w końcu życie to dar od samego Pana Boga i aktualnie co mogę o tym powiedzieć to, to jak szybko się niektóre rzeczy zmieniają.
Gdy wyszedłem przed ogrodzenie, skręciłem zaraz w prawą stronę, by przejść przez skróty do Starbucks'a. Bardzo lubiłem z niego kawę, poza tym nie lubiłem robić sobie jej sam. Jedno przysłowie mówi, że wszystko lepiej smakuje, gdy ktoś to przyrządzi, a nie gdy zrobi się to samemu. Uliczki były bardzo wąskie i pomalowane graffiti, czułem się tak jakbym grał teraz w jakimś filmie, który niestety nie zdobył żadnych nagród. Był po prostu beznadziejny, tak jak jest moje życie od samego początku. Ludzie mijali mnie, tak jakbym był zupełnie normalną osobą, ale pomyśleć, że gdyby dowiedzieli się, że taka nieśmiała osoba jak ja była w szpitalu psychiatrycznym, uważaliby, że na pewno zaraz wyciągnę pistolet i pozabijam ich wraz ze mną. No właśnie, ze  m n ą, ale się bałem.
Byłem już niedaleko Starbucksa, dlatego powoli wyciągnąłem już portfel z mojej torby, którą zdążyłem chwycić, gdy wychodziłem z domu. Często spotykałem się ze słowem ,,pedał" w moją stronę, właśnie przez tą torbę na ramię. Naprawdę nie mogłem zrozumieć tego ludzkiego pokolenia. Nikt nie był tolerancyjny, na ulicach można było spotkać tylko homofobów, rasistów i nikogo zupełnie normalnego. Pewnie jakbym im powiedział, że jestem gejem, poszczuliby mnie psami. Zero szacunku dla ludzi, którzy odstają od rzeczywistości.
Wszedłem do kawiarni, niektórzy ludzie spojrzeli w moją stronę, a za chwilkę wrócili do zajęcia, którym zajmowali się przed moim przyjściem. Kolejka do kasy nie była aż tak długa, jak mogło się to wydawać; osoby, które w niej stały, bardzo szybko składały swoje zamówienia, tak, że po jakiś czterech minutach sam mogłem je złożyć. Zamówiłem to co zwykle, czyli latte macchiato, tym razem jednak kawę wziąłem na wynos. W środku było pełno ludzi, nie lubiłem przebywania w takich zatłoczonych miejscach. Moje perpetum mobile było cały czas odseparowane od większej ilość ludzi, dlatego byłem dość aspołecznym człowiekiem.
Opuściłem sklep i postanowiłem przejść się przez park, uwielbiałem takie miejsca. Idealne do rozważania nad wszystkim i niczym; do porozmawiania z kimś na spokojnie lub po prostu do wybrania się na jakiś długi spacer po mieście, tak jak ja aktualnie postanowiłem zrobić. Jesień zbliżała się bardzo powolnymi krokami, choć można było już ją wyczuć w niektórych okolicach. Kochałem przechadzać się po ulicach pełnych od zieleni oraz je fotografować. Miałem jedyne zajęcie, które lubiłem robić, a mianowicie fotografia. Uważałem, że to unikatowe i wspaniałe, chwytać jakiś cudowny czas na malutkim zdjęciu.
Kończąc moją kawę oraz spacer, skręciłem nieświadomie w prawą stronę i znalazłem się w nieznajomej dla mnie uliczce. Chciałem jak najszybciej się stamtąd wydostać, by przypadkiem całkowicie się nie zgubić, ale moją uwagę przykuła malutka księgarnia, która aż prosiła się, aby do niej wejść. Widać było, że jest naprawdę stara i nie ma zbyt wiele klientów, ale z samego patrzenia na nią można było wywnioskować to, że codziennie przychodzili jacyś ludzie, którzy mogli zostać nazwani już stałymi klientami.
Postanowiłem do niej wejść, chciałem po prostu dowiedzieć się jak było w środku. Nogi zaczęły iść same, zanim się obejrzałem, byłem już w środku. Mój wzrok przechwycił tylko jedno stoisko z kasą oraz około sześć stołów, by ludzie mogli poczytać literaturę bez jej kupowania. Bardzo lubiłem takie miejsca, bowiem były one naprawdę wygodne. Na wszystkich sześciu stołach były poukładane książki, od tych starszych do najnowszych. Chwyciłem pierwszą z brzegu książkę i przeczytałem tytuł ,,Zbuntowana"; słyszałem o niej. Trylogia ,,Niezgodna". Chwilkę na nią patrzyłem, lecz po dłuższym namyśle postanowiłem, iż usiądę i zaglądnę do jej środka.
Tejże książka tak bardzo mnie wciągnęła, że nawet nie zauważyłem, że czytałem już rozdział piętnasty i nie mogłem się od niej oderwać. Wstałem więc z krzesła i podszedłem do kasy, by ją kupić.
- Przepraszam - krzyknąłem, by właściciel lub pracownik przyszedł. Przez pewien czas nikt nie przychodził, dlatego krzyknąłem jeszcze raz. Głowę odwróciłem do drzwi, skąd powinien wychodzić personel. Nie przeliczyłem się, faktycznie ktoś stamtąd wyszedł. Postura tego człowieka była mi bardzo dobrze znana, jednakże za Chiny ludowe nie mogłem przypomnieć skąd, dopóki nie ujrzałem jego twarzy.
To był Kyungsoo.
Ten Kyungsoo, którego poznałem w szpitalu psychiatrycznym i ten Kyungsoo, którego pokochałem wtedy i kocham do dzisiaj. Nie mogłem uwierzyć w to nieszczęście lub szczęście, które mnie spotkało. Nie byłem przygotowany na tak wczesne spotkanie z tą osobą. Los kryje za sobą wiele niespodzianek, ale po prostu to wszystko było za szybko. Mimo tego, że minęły pełne trzy lata, to i tak nie byłem na to przygotowany. Chyba nigdy nie byłbym.
- Dwadzieścia pięć złotych - powiedział, gdy wziął ode mnie książkę, a następnie uśmiechną się tym swoim promiennym uśmiechem. Widzę, że wyszedł całkowicie ze swojej depresji; odwyku można by powiedzieć. Stałem z portfelem w ręku i jak ostatni idiota, patrzyłem się na niego. - Wszystko dobrze? - zapytał.
- Ty. Nie pamiętasz mnie? - chciałem znów zobaczyć tego Kyungsoo, który widział we mnie tylko Jongina. Jongina, który był zwykłym dzieciakiem z niemałymi problemami. Każdy sądził mnie jako chłopaka bez przyszłości, z depresją, popijającego wódkę bezdomnego. On był tym, który był inny.
- Powinienem? - zapytał bez jakichkolwiek uczuć. Wiedziałem, że mężczyzna nie pozna mnie od razu, ale byłem bardzo zaskoczony faktem, że on mnie wcale nie poznał. Każdy kto widział mnie chociaż raz, zawsze poznawał moją twarz. Byłem więc w błędzie?
- Nie, przepraszam. Pomyliłem pana z kimś innym. - Powiedziałem i szybko rzuciłem pieniądze na blat. Kasa fiskalna wydrukowała paragon, zapakowałem książkę do torby i wyszedłem z księgarni. - Nigdy więcej tam nie wchodzić - powiedziałem sam do siebie. Wcześniej, gdy wchodziłem do tej ulicy, sądziłem, że można się bardzo łatwo zgubić. Myliłem się.

[1] - Cecelia Ahern, Love, Rosie

8.1.15

5. Infant [kaisoo]

            Tytuł: Infant
            Gatunek: au, fluff, angst
            Paring: Kaisoo
            Ostrzeżenia: Przekleństwa, Luhan to dziecko Kai'a i Kyungsoo.
       Fabuła: Jongin, który jest członkiem popularnego zespołu na cały świat EXO, postanawia odejść, gdy dowiedział się, że jego życiowy partner będzie miał z nim dziecko.
          A/N: Dzisiaj krócej, niż zwykle, ale nie chciałam tego bardziej rozbudowywać. Jest to ostatnia część tego drabbla, ale zastanawiam się nad sequelem do tego - jak chłopakom się teraz powodzi etc, więc piszcie, co o tym myślicie. Mam zaczętą drugą część NIN i mam nadzieję, że skończę ją na przyszły tydzień, ale nic nie obiecuje. Jeżeli tego nie skończę, będzie ona dopiero w ferie ;;;;;
Powtórzenia są specjalnie.

Jongin

Schodząc na dół, cały czas śpiewał tą piosenkę. Miałem jej serdecznie dość, ale ze względu na niego, nie okazywałem tego. Gdy jest się zakochany, można wytrzymać wszystko, tylko by nasza druga połówka była szczęśliwa. Widziałem, że jest w pełni szczęśliwy, ale w środku ewidentnie coś go gryzło. Za wszelką cenę, pragnąłem wiedzieć co.
Podszedł do mnie i ucałował w policzek. Stęskniłem się za tym. Była to jedyna rzecz, której nie miałem i nie mogłem tego przeboleć. Chciałem codziennie budzić się koło mojego ukochanego i codziennie dostawać od niego całusy w usta lub poliki. Chciałem go mieć przy sobie cały czas i miałem tylko nadzieję, że gdy ja jestem w pracy, on nie ma jakiegoś pomysłu, by wyprowadzić się albo mnie zostawić. O n  był całym moim światem.
- Dzień dobry - powiedziałem uśmiechając się do niego, lecz w moich oczach widać było smutek. Martwiłem się o  n a s, o niego i o nasze dziecko. Byłem gotowy rzucić pracę w cholerę i być na każde jego zawołanie. Kiedy tylko to powie.
- Jongin, nie będę owijał w bawełnę. Chcę porozmawiać z tobą, o nas. - Odpowiedział, a ja zacząłem się trząść. Bałem się, że w tym momencie powie mi, abym wynosił się z jego życia. Sądziłem, że usłyszę wszystkie słowa, których usłyszeć nie chciałem. - Co zamierzasz zrobić, gdy już nasze dziecko się urodzi? - Zapytał, nawet się na mnie nie patrzył, tylko robił śniadanie.
- Odejdę z EXO, Kyungsoo. Poszukam tutaj pracy i jakoś to będzie. - Popatrzył się na mnie z politowaniem, uniosłem kącik ust do góry. - Teraz to wy jesteście dla mnie najważniejsi — ty i Luhan. - Gdy wypowiedziałem imię Luhan, podszedł do mnie i utulił. 
- Kocham Cię i zawsze będę. - Powiedział po czym pocałował w usta. Wiedziałem, że o nic nie muszę się już martwić. Był cały mój i wiecznie mogłem się nim rozkoszować.

1.1.15

Infant | Four

            Tytuł: Infant
            Gatunek: au, fluff, angst
            Paring: Kaisoo
            Ostrzeżenia: Przekleństwa, Luhan to dziecko Kai'a i Kyungsoo.
         Fabuła: Jongin, który jest członkiem popularnego zespołu na cały świat EXO, postanawia odejść, gdy dowiedział się, że jego życiowy partner będzie miał z nim dziecko.
          A/N: Witam was kochani już z czwartą częścią drabbla z Kaisoo. Na początku chciałabym wam tak cholernie mocno podziękować za komentarze w tamtej części, ponieważ one mnie tak bardzo motywują do tego co robię. Tak naprawdę nie mam cierpliwości i już ponad tysiąc razy chciałam usunąć tego bloga (a przynajmniej nie dodawać postów). Sądzę, że w ogóle nie nadaję się do tego, ponieważ jest masę lepszych ode mnie autorek, a jednak czytacie to wszystko. To jest wspaniałe.
No i też jestem na siebie troszkę zła, gdyż są tutaj osoby, które komentują mi praktycznie wszystkie posty, a ja tego nie robię... Dlatego, gdy będę miała czas (a uwierzcie lub nie, trudno mi go znaleźć) spróbuję przeczytać, to co wy piszecie (chociaż mniejszość) i odwdzięczyć się jakoś c:




Kyungsoo
Ósma zero jeden. Otworzyłem oczy i pierwsze co zobaczyłem, to biały sufit. Lubiłem długie przesiadywanie w sypialni i patrzenie na niego. Naprawdę nie miałem pojęcia, co było w nim takie piękne, ale potrafiłem spędzić tak leżąc kilka godzin i tylko się na niego patrzeć. Teraz, gdy wreszcie Jongin ze mną jest, nie mogłem tak długo leżeć, choć dlaczego nie, w końcu w ciąży jestem. Jestem w szóstym miesiącu ciąży, a jak w nią zaszedłem, wciąż pozostaje dla mnie pytaniem. Czytałem wiele razy wiadomości na ten temat - że plemniki osoby dominującej są inne niż zwykle.
Największą nieznaną wciąż pozostaje to, jak urodzę Xiao Lu. Chciałem nie sprawdzać tego w internecie, ale moja ciekawość wzięła górę i wyszukałem to w Google. Okazało się, że są dwa wyjścia; 1. Siłami natury przez otwór, którym wychodzi kał; 2. Cesarskie cięcie, które moim zdaniem było najlepszym sposobem urodzenia dziecka przez mężczyznę. Dlaczego pozostaje to nieznaną informacją, podczas, gdy już wszystko sprawdziłem? Jeżeli zdecyduję się na urodzenie dziecka siłami natury, to co ze mną jest nie tak, że zaszedłem w ciążę?
Wszystkie pytania, co ze mną będzie i jak to będzie, dręczyły mnie cały czas. Dzień i noc. Nie wyobrażałem sobie wyjścia z brzuchem - którego i tak nie mogę już niczym zakryć - na dwór. Cały czas boję się, że się zapomnę i tak po prostu pójdę do sklepu i, gdy wejdę wzrok wszystkich ludzi będzie przeszywał mnie od stóp do głów. Może pomyślą, że jestem taki pulchny, a może po prostu wywalą mnie ze sklepu, bo będą wiedzieli, że jestem jednym z niewielu wybryków natury.

Wygrzebałem się z łóżka i podszedłem do szafy, z której wyciągnąłem moją ulubioną bluzę, która miała nadruk imienia Jongina. Do niej dobrałem czarne dresowe spodnie, w których praktycznie cały czas chodziłem. Nie miałem tej tendencji, by ubierać się elegancko, gdy wiem, że nigdzie nie wychodzę. Wolałem chodzić w dresach, a eleganckie ubrania zostawiać na poważniejsze okazje. Poszedłem do łazienki i odświeżyłem się. Kochałem takie poranne prysznice, po nich czułem, że żyję. Zawsze, gdy wstawałem, to czułem się, jakbym był na haju, a po nich mogłem wreszcie się tak porządnie ogarnąć.
Jeszcze, gdy w  n a s z y m  domu byłem sam, zawsze rano wszystko sprzątałem — od łazienek po wszystkie sypialnie, do kuchni. Byłem typową kobietą w domu — gotowałem, sprzątałem i ogólnie zajmowałem się tym wszystkim, co kobieta powinna robić. Jongin natomiast był typowym facetem, ale nie przeszkadzało mi to. Dopóki  o n  był szczęśliwy,  j a  także.
Wysuszyłem włosy, ubrałem się i odetchnąłem ciężko. Czyli teraz tak będą wyglądać wszystkie poranki? Będę budził się z nadzieją, że Kai leży koło mnie w łóżku, ale jego nie będzie. Każdy uważał, że już się do tego przyzwyczaiłem, lecz gdyby być szczerym, to nie znoszę tego jak niczego innego w świecie. Budzić się  s a m, jak to obrzydliwie brzmi.

Wreszcie wyruszyłem do kuchni, tak jakbym miał przeczucie, że Jongin będzie tam siedział. Przeszedłem przez korytarz i jak tylko go zobaczyłem, zacząłem śpiewać piosenkę Libera ,,Dzień dobry, kocham Cię!". Miałem tylko nadzieję, że ona mu się nie znudziła, podczas, gdy ja już nią wymiotowałem. Schodząc po schodach, dalej śpiewałem tą piosenkę, lecz tak naprawdę chciałem z nim porozmawiać na poważnie. Chciałem wreszcie dowiedzieć się od niego, jak sobie wyobraża mieć dziecko, gdy nie ma go tyle czasu w domu. Chciałem także wiedzieć, co będzie z  n a m i  i naszym dzieckiem.


,,Umieranie jest proste, to życie jest trudne"[1]


[1] - Gayle Forman ,,Zostań, jeśli kochasz"


--------------------------------------------------------
Poza tym, dzisiaj jest pierwszy stycznia 2015 roku, chciałabym wam życzyć, aby ten rok był lepszy od poprzedniego!

29.12.14

I. Nieliczni | Blask Nocy

Rok 3045. Ludzie, wampiry, wilkołaki i elfy żyją razem w pokoju. Wszystkie istoty stąpające po planecie zwanej Ziemią, sobie pomagały nawzajem, nic nie mogło zepsuć ich relacji; do czasu. Wszystko to zaczęło się rujnować, gdy nowy władca rządu został wybrany. Wampiry oraz wilkołaki coraz częściej napadali na istoty śmiertelne, tylko po to by wypić krew lub po prostu ich zabić; pragnęli zemsty. Elfy zazwyczaj były głównie pod kontrolą rządu, robili wszystko co im kazano, lecz jak w każdym gatunku znalazły się odmieńce, które się im sprzeciwiali. Listy gończe były jednym z wielu rzeczy, które przetrwały od tysięcy lat. Każdy uważał, że są one nie potrzebne, wystarczy, że zostanie nadane kogo się szuka, na wielkim telewizorze w centrum miasta. Żyli jednak ludzie, którzy nie znosili wciąż rozrastającej się technologii. Mieszkali oni na wzgórzach, we wiosce koło miasta Reidam, nienaruszeni technologią. Wiedli oni pospolite i spokojne życie, głównie utrzymywali się z roli i upraw, które potem sprzedawali kupcom z miast. Byli oni jedynymi szczęśliwymi osobnikami z tego miasta, nikt inny nigdy nie zaznał szczęścia, pomimo tego, że rząd chcąc to uczucie wywołać unowocześniał miasto, to wszyscy członkowie społeczeństwa, które władza sobie wymarzyła, byli jedynie żywymi robotami.
,,Kim Jongin, lat 20. Osoba mieszkająca poza obrębem miasta, jego jedyną rodziną jest dziadek Sangkil i babcia Jaein. Żyją z uprawy roli.", wszyscy członkowie społeczności miasta, mieli takie identyfikatory, na których było napisane ich imię, nazwisko, rodzina oraz praca, którą aktualnie ma lub z czego się utrzymuje.
Osoby, które miały taki identyfikator, były pełnoprawnymi obywatelami Reidam. Przyjezdne osoby dostawały kartki, które mieli oddać, gdy tylko opuszczą to miejsce. W pewnym sensie było to dobre, gdyż nie mieli jednej narodowości, mogli być uznawani za żydów, muzułmanów, chrześcijan, a nawet judaistów. Wszyscy, którzy mieli identyfikatory nie byli wpuszczani do pewnych miejsc. Mimo tego, że rada rządziła wszystkimi krajami od środka po wschód, to i tak większość z nich nie chciała mieć takiego ,,króla".
Głównym władcą był Yenrond, który uważał się za największego i najlepszego króla wszechświata, którym nie był. Mężczyzna kazał strażom codziennie zabierać podatki od biednych członków społeczeństwa, za które kupował sobie nowe ubrania oraz jedzenie. Nigdy nie wychodzi z budynku swojego domu, by przywitać się z mieszkańcami. Całymi dniami siedzi w swoim biurze i wciąż myśli, jak zdobyć pieniądze na jego wygody.
Reidamowie byli bogaci, a jednocześnie biedni. W swoich mieszkaniach mieli najnowszej klasy telewizory, komputery oraz najlepsze i najdroższe telefony komórkowe, które były dostępne w mieście. Byli biedni, ponieważ nie potrafili kochać z uczuciem; kochali za prezenty, które dostawali. Nie potrafili śmiać się, współczuć oraz płakać z uczuciem. Technologia była jednym z najważniejszych czynników ich życia, nie mogli bez niej żyć.
Inaczej było z mieszkańcami malutkiej wioski, która była obok miasta. Daileni byli biedni, a bogaci. Mieszkańcy Dail nie mieli zbyt wiele pieniędzy, ich miesięczna wypłata ledwo starczała na przeżycie, dlatego głównie skupiali się na żywności, którą kupowali na zaś. Ubrania były najmniej ważnym czynnikiem, bowiem codziennie jakiś człowiek z Reidam wyrzucał dobrą bluzkę do kosza, który znajduje się prawie przed wejściem do wioski. Daileni byli bogaci, ponieważ potrafili kochać. Uczucia były dla nich najważniejsze, a gdy ktoś nie umiał robić czegoś z uczuciem do wykonywanej pracy, został wyrzucany ze społeczeństwa. W wiosce istniała zasada, że gdy ktoś przestanie je odczuwać, nigdy nie będzie mógł znowu wykonywać swojej pracy z tym jednym, pożądanym poczuciem. Wiele osób przez to zostało bez żadnego obywatelstwa; nie mogli zostać członkami innego społeczeństwa, nie mogli iść do innego miasta czy wioski bez identyfikatora, był on najważniejszy.

Na zachód od terenów, którymi rządził Yenrond, każda wygnana istota mogła znaleźć swoje miejsce. Mieszkały tam wszystkie rasy, od człowieka po elfy, gobliny oraz wampiry. Na zachodzie mieli wszystko, co było potrzebne do przeżycia - domy, jedzenie, a nawet technologię, która pozwalała im zobaczyć co dzieje się aktualnie w Reidam. Mieszkali w Azaren.

Istoty nadprzyrodzone, które były od urodzenia inne, były nazywane Odmieńcami. W mieście szydzono z nich jak tylko się dało. Często słyszeli wyzwiska, byli wyzywani od kurw do odmiennych pizd. Z dnia na dzień, Azarenowie coraz bardziej nienawidzili istoty śmiertelne. Coraz częściej zabijali rasę człowieka dla własnej przyjemności, mimo tego, że stać było ich na wyżywienie, które aktualnie potrzebowali. Po wybraniu nowego władcy, coraz bardziej byli niezależni.

Rozdział pierwszy miał być dużo dłuższy, lecz po większym zastanowieniu, zostawiam go w formie bez dialogów, tylko z opisami Reidamów, Azarenów oraz Dalienów. Niesprawdzany, więc mogą być powtórzenia oraz błędy. Mam nadzieję, że się spodoba.

26.12.14

Mental Hospital

            Tytuł: Mental Hospital
            Gatunek: drabble, character study
            Bohaterowie: Kim Jongin, Do Kyungsoo
            Paring: kaisoo?
            Ostrzeżenia: Przekleństwa, wzmianki o samobójstwie
            A/N: Pomysł na ten one shot wpadł mi niedawno do głowy i postanowiłam jak najszybciej go zrealizować. Nie jestem z niego bardzo zadowolona, ponieważ chciałam opisać życie Jongina przez rok, nie tylko trzy miesiące. Jednakże nie jest on taki zły, jak mi się wydawało. Mam nadzieję, że się spodoba.



Pierwszy lipiec, 2013 rok.
Dzisiaj jest mój pierwszy dzień w szpitalu psychiatrycznym. Wchodząc do niego, widziałem jakąś dziewczynę, a w jej oczach strach i szaleństwo. Boję się, że skończę tak samo.

Drugi lipiec, 2013 rok.
Moja pierwsza noc w tym wariatkowie już za mną, jednakże nie mogłem spać. Cały czas słyszałem krzyki innych chorych. Jak inni mogą tak sobie spokojnie zasnąć przy tym łomocie?

Dziesiąty lipiec, 2013 rok.
Minęło osiem dni od mojego ostatniego wpisu w tym notatniku. Jest to jedyna rzecz, które przypomina mi o tym, bym nie zwariował. Przez te dni poznałem dość dużo osób, między innymi Marię, która do tego miejsca przyjechała w ten sam dzień, gdy ja.

Jedenasty lipiec, 2013 rok.
Jest dokładnie dwudziesta druga zero jeden, znowu nie mogę spać przez krzyki pacjentów, a dokładnie Johna, którego poznałem szóstego dnia mojego pobytu w tym szpitalu. Chłopak krzyczy i budzi się co chwile, bo boi się, że przyjdzie po niego jego ojciec i znowu zacznie go bić wszystkim, co napatoczy się pod jego ręką.

Trzynasty lipiec, 2013 rok.
Godzina ósma, przepiękna godzina. Dzisiejszy dzień to dzień odpierdalania. Cały dzień w łóżku, nareszcie.

Piętnasty lipiec, 2013 rok, godzina 00:00
To już piętnaście dni od mojego pojawienia się w tym jebanym psychiatryku. W sumie zaprzyjaźniłem się tutaj już praktycznie ze wszystkimi. Początkowo miałem odruch wymiotny, gdy ktoś z tego miejsca się do mnie odzywał, ale w końcu sam jestem pojebany, więc czemu mam się do nich nie odzywać.

Pierwszy sierpień, 2013 rok.
Miesiąc. Minął już jeden, pełny miesiąc. Przez ten cały czas chodziłem do lekarzy, którzy mieli mi pomóc przestać się ciąć, zażywać w większych ilościach tabletek i ogólnie wybić mi z głowy samobójstwo. Jestem na początku mojej drogi wyjścia z depresji, ale już czuję się o wiele lepiej, niż czułem się kiedyś.

Dziesiąty sierpień, 2013 rok.
Jestem mega szczęśliwy. Poznałem dzisiaj chłopaka, Do Kyungsoo, który ma takie same problemy jak ja i cały czas spędzamy praktycznie ze sobą. Na reszcie znalazłem kolegę, z który mogę normalnie porozmawiać o wszystkim.

Trzydziesty pierwszy sierpień, 2013 rok.
Każda osoba w psychiatryku powie wam, że trzeba prowadzić swój notatnik, byś nie zwariował. Maria, którą poznałem w pierwszych dniach, przestała go prowadzić i tak nie mieli innego wyjścia niż zakłuć ją w kaftan. Szkoda dziewczyny, była bardzo pogodną osobą.

Drugi wrzesień, 2013 rok.
Od dzisiaj zaczynam moją terapię z Kyungsoo. Lekarze stwierdzili, że lepiej będzie, gdy będziemy mieli partnera w naszej sytuacji i bardzo cieszę się, że wypadło na Do.

Piąty wrzesień, 2013 rok.
Od trzech dni udzielam się na terapii bardzo często i przestałem się ciąć. Sądzę, że wszystko to dzięki doktorom. Wszystko co słyszałem o psychiatryku było nie prawdą.

Ósmy wrzesień, 2013 rok.
Nie tnę się od siedmiu dni, to mój życiowy rekord. Normalnie na moich rękach byłoby pełno blizn oraz w szpitalu miałbym płukanie żołądka. Doktor Smith jest naprawdę wspaniałą i nadzwyczajną kobietą, nigdy nie poddaje się, bo wie, że może pomóc ludziom.

Dwunasty wrzesień, 2013 rok.
Doktor Smith powiedziała, że ja i Kyungsoo możemy niedługo wyjść ze szpitala. Jeszcze nie ma ustalonej daty, kiedy dokładnie, a uważam, że pierwszego października już powinienem być w domu.

Szesnasty wrzesień, 2013 rok.
Dopiero dzisiaj powiedziała nam kiedy możemy wrócić do naszych rodzin i wcale się nie myliłem. Pierwszy październik to dzień, gdy każdy nas może opuścić to zakichane miejsce i niestety, iść własnymi ścieżkami. Przez te dni bardzo się do Kyungsoo przywiązałem.

Dwudziesty piąty wrzesień, 2013 rok.
Za pięć dni opuszczam psychiatryk na zawsze. Dziękuję Bogu, że wytrzymałem te trzy miesiące tutaj, ponieważ często miewałem myśli samobójcze. ,,A może już nic mi nie pomoże?", to pytanie towarzyszyło mi przez długi czas - od przekroczenia progu szpitala, by wejść i zaczęcia terapii. Teraz już wiem, że istnieją ludzie, którzy mogą mi pomóc, między innymi Kyungsoo i Doktor, którzy wytrwale dążyli ze mną, bym się przełamał.

Dwudziesty siódmy wrzesień, 2013 rok.
Zostały tylko cztery dni, które są sądem ostatecznym. One wyznaczają czy dalej zostanę, czy wyjdę. Bardzo chciałbym zostać ze względu na Do, ale obiecał mi, że gdy ja przestanę myśleć o śmierci, to on też się zmieni. Zmienił się, bo chciał bym był szczęśliwy.

Trzydziesty wrzesień, 2013 rok, godzina 23:59
Jestem już spakowany na jutro. Jestem tak bardzo szczęśliwy, że mogę wyjść wreszcie z tego miejsca, że jest to niewyobrażalne.

Pierwszy październik, 2013 rok.
Dzisiaj jest to mój ostatni wpis do tego dziennika, który zostanie w szpitalu psychiatrycznym im. Johna Greena na zawsze. Bardzo chciałem wszystkim tutaj podziękować za troskę, którą daliście mi w tych trzech miesiącach. Za bezpieczeństwo, bo pomimo tego, że niekiedy bałem się krzyków Johna i, że ktoś przyjdzie w nocy udusić mnie poduszką, to zawsze ktoś stał na straży, by to się nie stało. Dziękuję doktor Smith, która po prostu wyciągnęła mnie z tego nałogu. Dziękuję również Kyungsoo, którego tak naprawdę kochałem od początku naszej znajomości, ale bałem się mu o tym powiedzieć. Spróbuję o nim zapomnieć, bo i tak nigdy się już nie spotkamy. Do widzenia.


----------------------------------------------------------------------------
Mało opisanych uczuć Jongina, gdyż planuję do tego sequel, w którym dowiecie się od początku co się działo przed szpitalem i po.

14.12.14

Infant | Third

            Tytuł: Infant
            Gatunek: au, fluff, angst
            Paring: Kaisoo
            Ostrzeżenia: Przekleństwa, Luhan to dziecko Kai'a i Kyungsoo.
        Fabuła: Jongin, który jest członkiem popularnego zespołu na cały świat EXO, postanawia odejść, gdy dowiedział się, że jego życiowy partner będzie miał z nim dziecko.
            A/N: Dobry wieczór kochani! Witam was z nowym  drabblem, który jest kontynuacją Kaisoo. We wcześniejszej wersji dowiedzieliśmy się, że Jongin już wie o tym, że Kyungsoo jest z nim w ciąży. Jeżeli ktoś nie czytał, to gorąco zachęcam (1 | 2). Ogółem, to nie jestem z tego zbytnio zadowolona, że tak opuściłam się z tym one shocikiem, bo można napisać go w jeden wieczór, ale w mojej aktualnej sytuacji, nie jest to możliwe. Dużo dni opuszczam w szkole, ponieważ w okresie zimy bardzo choruję, więc muszę więcej czasu poświęcić na naukę. Mimo tego, że czasu zbyt dużo nie mam, to mam nadzieję, że spodoba wam się i poczekacie jeszcze na resztę.
Dzisiaj tylko tyle (za co najmocniej was przepraszam), ale przemyślenia Kyugnsoo chciałam zostawić na kolejną część, a Jongina napisać w tej, czyli trzeciej. Powtórzenia są specjalnie.

edit. Zapomniałam wspomnieć, że mam dla was specjalną notkę na święta, lecz nie jest to one shot czy drabble, po prostu życzeniam ale jakie - dowiecie się dopiero 23 grudnia :)


Jongin

Dokładnie miesiąc temu; o tej porze, dnia dwudziestego pierwszego czerwca, dowiedziałem się, że jestem ojcem. Moją pierwszą myślą było wyśmianie Kyungsoo, który od zawsze - a raczej od naszego poznania, ponieważ wcześniej go nie znałem - lubił żartować na wszystkie tematy. Pewnego dnia, zaraz po przebudzeniu zapytał z jego wielkim uśmiechem na twarzy, że gdyby był dziewczyną, to czy fajne rzeczy z jego cyckami bym robił. Przyznam, że pierwszą moją reakcją było zaśmianie się, ale za moment spoważniałem i dałem mu do zrozumienia, że nie kocham żadnej kobiety, żadnego innego mężczyzny, tylko jego. Mojego Kyungsoo, który stał przede mną w tamtym momencie. Kyungsoo, który był moim ideałem.
Dzisiejszy dzień jest dniem raczej szczęśliwym, ja i on czujemy się jak dawniej - śpimy razem, jemy razem, a nawet kąpiemy się razem - po prostu tak jak było przed wyjazdem i moją karierą. Czasem jestem na siebie wściekły, że zostawiam go samego; na pastwę losu. Najbardziej teraz, gdy jest w ciąży. Niby nie jest to coś złego, bo w końcu zarabiam na nasz żywot, ale dopóki jego siostra jest w pobliżu, jest okay. Wszystko pieprzy się, gdy Hyeri wychodzi. Kyungsoo nie wie co ma ze sobą zrobić, gdy jedzenia lub czegoś innego zabraknie.
Pomimo tego, że chemia pomiędzy nami jest idealna, jak każda normalna para, kłócimy się ze sobą, na szczęście tylko o jakieś błahostki. Pierwszą naszą poważną kłótnią, było to, że nie jestem w domu w miarę często. Wszystko to, co wtedy on mi wyrzucił było prawdą - w domu bywałem raz na pięć lub dziesięć miesięcy, nie kochałem się z nim już tak często. Podczas gdy mieszkaliśmy jeszcze  r a z e m  w Seulu, do mieszkania przychodziłem zbyt zmęczony, by przywitać się z nim, a nawet pocałować go w głupi policzek. Od razu szedłem spać, potem budziłem się przed piątą, pracowałem i wracałem. I tak w kółko, z dnia na dzień. Wtedy Do zaproponował, żeby on przeprowadził się do miasta pod Seulem (nie mógł on już znieść miast, czuł się w nich źle), które bardziej w rozmowie nazywaliśmy wioską, ponieważ nie było tam dużo domów, zaledwie cztery na krzyż. Kupiłem go mu, gdyż bardzo mu się tam podobało. Podobała mu się okolica; to, że sąsiedzi nie mieli samochodów; że są w niej dwa sklepy (nie musiał jeździć do Seulu na zakupy). Wszystko było idealne, dopóki nie powiedziałem, że muszę wracać. Tym razem było to dziesięć miesięcy bez pocałunku ukochanej osoby; bez dotyku i powiedzenia sobie głupiego ,,Kocham Cię".
Teraz znów jesteśmy razem; znów mogę poczuć zapach  t e j  osoby, która jest najważniejsza w moim życiu. Pierwsza w rankingu ludzi, których kocham niezmiernie (potem oczywiście są rodzice).

- Dzień dobry kochanie. - Powiedziałem, gdy zauważyłem schodzącego Kyungsoo na dół. Był mężczyzną idealnym - idealna sylwetka, idealne ciało; miał wszystko idealne, czyli dobrze zbudowane, ale nie przesadzone. Miał abs, ale przy robieniu go, nie przesadził tak bardzo, by wyglądał jak kulturysta. I d e a ł  człowieka.

- Dzień dobry, kocham Cię! - zaśpiewał, dodatkowo nucąc w głowie melodię piosenki Libera i Barbary Kurdej-Szatan ,,Dzień dobry, kocham Cię!". Bardzo lubiłem tą piosenkę, ale nie pasował mi w niej głos Libera. Słuchałem ją z nim kilka razy na dzień, aż w końcu mi się przejadła; ale jemu nie.

6.12.14

0. Prolog | Blask Nocy

- Mamo! Tato! Kim będę jak dorosnę? - zapytał się rodziców z nadzieją, że powiedzą mu dokładnie co ma robić. Tak to było w tych czasach, dokładnie w roku 2900; głowy rodziny wybierały swoim potomkom pracę jaką w przyszłości podejmą. On wiedział już o tym bardzo długo, podsłuchiwał rozmowy swojego starszego rodzeństwa z ojcem.


         - Co ty tak nagle Kyungsoo? - zapytała rodzicielka, która ewidentnie była zdziwiona pytaniem swojego najmłodszego syna. - Dziecko, posłuchaj. Masz jeszcze czas, by zastanowić się co chcesz robić w swoim życiu. - po słowach swojej matki można było zauważyć zmieszanie na twarzy małego. - Widziałam, że podsłuchiwałeś nasze rozmowy z twoimi siostrami i braćmi, ale widocznie nie podsłuchałeś tego, że my chcemy waszego szczęścia i najpierw konsultujemy się z wami, a potem idziemy zgłaszać wasze wybory do urzędu. - Kyungsoo po tych słowach się rozpromienił, wiedział już, że będzie mógł robić w życiu co tylko chce. Powrócił do swoich wcześniejszych obowiązków z wielkim uśmiechem na twarzy.

Tak naprawdę, to miał być długi one shot, który jest wprowadzeniem do świata Kyungsoo oraz Jongina, lecz pomyślałam, że gdy napiszę to w takim stylu, to jeszcze bardziej będziecie czekać na pierwszy rozdział.

20.8.14

Infant | Second

Tytuł: Infant
Bohaterowie: Kim Jongin, Do Kyungsoo
Gatunek: AU - Kyungsoo i Luhan nie są członkami  EXO
Paring: Kaisoo
Ostrzeżenia: mpreg, drabble, mogą wystąpić przekleństwa.
Opis: Jongin, który jest członkiem popularnego zespołu na cały świat EXO, postanawia odejść, gdy dowiedział się, że jego życiowy partner będzie miał z nim dziecko.

A/N: Doczekaliście się drugiej części Kaisoo, iaohoifhfs. Ogólnie co do pierwszej części, to naprawdę z Luhana nie miało być dziecko, ale jak już pisałam to pomyślałam "A może tak z Luhana zrobić dzidziusia D.O i Kai'ego?" i tak wyszło. Jest to kolejny drabble, więc nie powala swoją długością, ale mam nadzieję, że wam się spodoba :)


Kyungsoo, 5 miesiąc

Dzisiaj wraca Jongin, wymyśliłem taktykę jak powiedzieć mu o tym, że jestem w ciąży. Nie ukryję już tego, gdyby wrócił 3 miesiące wcześniej, na pewno udałoby mi się w przydużej bluzie ukryć brzuch, ale teraz nie da rady. Poza tym dlaczego miałbym ukryć przed nim, że jest ojcem? Miał prawo wiedzieć, a ja nie powinienem się tego wstydzić, naukowcy przecież mówili, że jest to możliwe w dzisiejszych czasach. Inni mężczyźni, gdy są w ciąży normalnie chodzą po mieście i wcale się tego nie wstydzą, a wręcz cieszą się, że dzięki nim urodzi się nowa istota żyjąca. Tak naprawdę zastanawiałem się od początku jakim otworem będę rodził, ale nigdzie nie sprawdzałem czy zrobią mi cesarskie cięcie, czy będę rodził siłami natury. Wolałem tego nie wiedzieć, chcę po prostu zrobić tak jak powie mi lekarz, nie tak jak pisze w internecie.
Samochód stanął na naszym podjeździe, bardzo się ucieszyłem, gdy go zobaczyłem. Znajdowałem się w pokoju naszego dziecka, wszystko było urządzone tak, że mógł tutaj spać syn lub córeczka. W urządzeniu go pomogła mi moja siostra, każdy pomyślałby tu, że ona odwalała ciężką robotę, a ja tylko nadzorowałem, ale tak nie było. Oboje mieliśmy po tyle samo pracy, pomagałem przy wnoszeniu łóżeczka, malowaniu i innych rzeczach. Chciałem, by zamiast Hyeri był tutaj Jongin, ale już przyjechał do swojego domu, już tutaj jest.
Wyszedłem z pokoju Xiao Lu, ubrałem przydużą bluzę i postanowiłem zejść na dół i poczekać przy wejściu na Kaia. Nie mogłem się już doczekać, gdy go zobaczę i przytulę. Kochałem jego zapach, włosy, oczy, nos, wszystko w nim kochałem.
- Jongin~ah! - krzyknąłem, gdy drzwi się otworzyły - Nawet nie wiesz jak tęskniłem.
- Kyung, ja też tęskniłem, tak zajebiście bardzo! - rzucił walizki i podbiegł mnie przytulić. Znów czułem jego zapach, po pięciu miesiącach rozłąki, było to dla nas bardzo trudne, ale daliśmy radę. Przynajmniej ja dałem, ponieważ wiedziałem, że Kim nie myślał zbyt często nad rodziną, wiecznie tylko praca. Gdy mieszkaliśmy jeszcze w Seulu, chłopak całe dnie był w budynku swojej wytwórni, przychodził tylko na noc zmęczony i obolały, niedługo jednak postanowiłem się przeprowadzić do malutkiego domku, który niedaleko stolicy Korei Południowej. Nie musiałem martwić się o Jongina, bo SM wszystko funduje, razem z dormem, więc miał gdzie spać, ale widywaliśmy się coraz mniej. Chłopak powiedział, że będzie brał do trzech miesięcy urlop, bym mógł z nim choć trochę pobyć, wtedy ja dodałem, że będę także do niego przyjeżdżać.
- Dlaczego nie odwiedziłeś mnie ani razu? - zapytał. Wziąłem ciężki oddech i go wypuściłem.
- Jongin~ ah, jest coś co chcę ci pokazać. Chodź na górę - wziąłem go za rękę i poprowadziłem - Ok, a teraz zakryj oczy, bo ma być to niespodzianka - powiedziałem, gdy wyszliśmy na drugie piętro.
- Nie będzie to nic strasznego, co nie? - zapytał, na co zaśmiałem się. Wprowadziłem go do pokoju maleństwa, wszystko jeszcze raz poprawiłem i byłem gotowy powiedzieć mu, że będzie ojcem.
- Ok, odsłoń oczy - gdy zabrał ręce z oczu, bardzo się zdziwił, co robi łóżeczko dla dziecka w naszym domu - Będziesz tatusiem!
Chłopak otworzył usta, był tak zszokowany, że nie potrafił nic powiedzieć. Wstał i udał się do wyjścia, szybko za nim pobiegłem. Złapałem za ramię, pociągnąłem, a ten odwrócił się.
- Kyungsoo, muszę to wszystko przemyśleć, pozwól mi iść. - powiedział odwracając wzrok od mojego.
- Dobrze - odpowiedziałem smutno. Puściłem jego rękę i pozwoliłem mu iść.

*

Jongin

Co zrobilibyście, gdybyście dowiedzieli się, że będziecie mieć dziecko z mężczyzną? To dziwne, prawda? Jednak w tamtym roku udowodniono, że mężczyźni także mogą zajść w ciążę, gdy plemniki osoby zapładniającej nie są takie zwykłe, jak to normalnie jest. Czyli, że byłem w jakimś stopniu nienormalny. Wiedziałem od zawsze, że jest ze mną coś nie tak, co miesiąc robiłem takie badania, by sprawdzić czy coś się zmieniło, ale zawsze wyniki były negatywne, nic się nie zmieniało. Tak teraz biedny Kyungsoo nosi moje dziecko i gdyby nie pomoc jego siostry naprawdę nie wiem co z nim byłoby. Gdyby wyszedł do sklepu z takim brzuchem, ludzie zaczęliby coś podejrzewać i pewnie zaczęliby go nazywać wybrykiem natury. Widocznie nie mają telewizora w swoim domu, ponieważ od czasu pierwszego zapłodnienia mężczyzny, wszystkie stacje o tym huczały i nadal o tym mówią.
Wracałem do domu powolnym krokiem z parku, gdy zobaczyłem sklep z dziecięcymi artykułami, postanowiłem do niego zaglądnąć.
- Dzień dobry! - powiedziałem otwierając drzwi od sklepu, na co wiszące przy nich dzwoneczki zaczęły dzwonić.
- Dzień dobry - odpowiedziała ekspedientka uśmiechając się. - Mogę w czymś panu pomóc? - zapytała podchodząc do mnie.
- Właściwie to tak, co można kupić dziecku, gdy nie wie się jaka jest jego płeć, bo po prostu chcemy z żoną dowiedzieć się przy porodzie - wymawiając słowo żona, aż zrobiło mi się niedobrze.
- W takim razie polecam ten kocyk, może mieć go i chłopczyk, i dziewczynka - odpowiedziała, na co powiedziałem, by go zapakowała, ponieważ chcę go kupić.

Z zakupionym kocykiem już nigdzie nie wstępowałem, szedłem prosto do domu; mojego i Kyunga. Byłbym dupkiem, gdybym teraz go zostawił, po tym co razem przeszliśmy przez te wszystkie lata. Zrobiłem mu dziecko i odchodzę. Byłbym pieprzonym dupkiem. Znowu chciałem uciec od odpowiedzialności, ale miarka się przebrała, musiałem wreszcie zrozumieć, że Kyungsoo nie będzie miał już nikogo. Miał tylko mnie oraz siostrę, która i tak niedługo zaczynała pracę, więc nie mogła już mu pomagać. Musiałem się otrząsnąć. 

29.7.14

Infant | First

Tytuł: Infant
Bohaterowie: Kim Jongin, Do Kyungsoo
Gatunek: AU - Kyungsoo i Luhan nie są członkami  EXO.
Paring: Kaisoo
Ostrzeżenia: mpreg, drabble, mogą wystąpić przekleństwa.
Opis: Jongin, który jest członkiem popularnego zespołu na cały świat EXO, postanawia odejść, gdy dowiedział się, że jego życiowy partner będzie miał z nim dziecko.
A/N: Dzień dobry! Jest to mój pierwszy one shot, a raczej drabble, który kiedykolwiek opublikowałam publicznie, dlatego mam nadzieję, że się spodoba :)


Kyungsoo

Zrobiliśmy to z Jonginem równo dwa tygodnie temu. Na początku czułem się bardzo dobrze, wręcz znakomicie, ale tydzień temu zaczęły się wymioty i inne rzeczy. Kim palił, zapach tytoniu był dla mnie od początku czymś wstrętnym, ale gdy odpalił chociażby jednego, zaraz znajdywałem się w łazience i wymiotowałem. Coraz częściej spałem oraz oddawałem mocz. Myślałem, że nadmierna senność była spowodowana pracą, miałem niby pracować tylko osiem godzin, ale nieraz byłem w niej o 8:00, nawet do 21:00, a mocz? Na pierwszy rzut oka wygląda, jakbym pił za dużo kawy i z tego sikałem co chwilę. Miałem także straszy apetyt, tłumaczyłem Jonginowi, że w pracy nie jadam za dużo, więc w domu jem więcej.
Bałem się, byłem przemęczony coraz bardziej, więc postanowiłem wziąć miesiąc wolnego. Nadal się bałem bolały mnie mięśnie, kręciło w głowie, maiłem cały czas podwyższoną temperaturę. Moja osoba była teraz definicją człowieka bojącego się.
Czy ja byłem w ciąży? Dobrze znam jakie są objawy, ponieważ dużo starsza ode mnie siostra była w niej kilka razy, wszystko to obserwowałem. Raz miała apetyt, potem nie i tak w kółko.
Nie, to niemożliwe.
Postanowiłem jednak zobaczyć na pierwsze objawy ciąży, by zobaczyć co się wtedy dzieje. Na stronie, przez którą dowiedziałem się dwadzieścia objawów ciąży, zrozumiałem, że jestem w ciąży.
Czy to normalne, że facet jest w ciąży?
Nie.

Niedługo postanowiłem pójść do apteki po test ciążowy, ponieważ wziąć nie byłem tego pewny.
- Dzień dobry! - powiedziałem wchodząc do apteki, na co zaraz zjawiła się ekspedientka.
- Dzień dobry. - uśmiechnęła się promiennie - W czym mogę pomóc?
- Poproszę test ciążowy - powiedziałem, na co sprzedawczyni trochę się zdziwiła - To dla mojej koleżanki. Poprosiła mnie, bym jej go kupił, ponieważ dla niej to trochę wstydliwe, kupować ten test. - szybko się wytłumaczyłem, na co podeszła do szuflady, otwarła ją i wyciągnęła test.
- 20 złotych - powiedziała nadal uśmiechając się. Zapłaciłem, schowałem test i wyszedłem. Nadal zastanawiałem się, czy mężczyzna w ciąży to jest coś normalnego.
Po drodze postanowiłem wstąpić do mojej pracy, wziąłem urlop ojcowski, tłumacząc się, że mam dziecko z dziewczyną, a ona nie może sama sobie dać rady. Nikt w pracy nie wiedział o tym, że byłem homoseksualistą, w sumie cieszyłem się z tego. Miałem czyste konto, więc gdy ktoś chciał mnie poddupić, to po prostu nie dał rady, byłem tak jakby pupilkiem szefa. Mogłem brać urlop kiedy tylko chciałem, a on na to pozwalał.
Gdy tylko wszedłem do domu, zamknąłem drzwi na klucz, albowiem nie było Jongina. Wyjechał ze swoim zespołem w trasę koncertową. Miał wrócić po pięciu miesiącach. Nie jestem w stanie powiedzieć, jak to wszystko bez niego przeżyję, ale muszę dać radę.
Pośpiesznym krokiem wszedłem do toalety, rozpakowałem test i otworzyłem instrukcję.
- Jak to się kurwa robi? - zapytałem się w myślach. Po przeczytaniu praktycznie całej instrukcji, wreszcie zrozumiałem, że trzeba na to coś nasikać i poczekać na wyniki. Zrobiłem tak jak było napisane, po czym wziąłem ze sobą test do salonu i czekałem niecierpliwie.
Wynik był pozytywny.
Jestem w ciąży.
Byłem na to przygotowany, po samym przeczytaniu objawów pewny byłem w 99,5%, że to ciąża, ale potrzebowałem tego 0,5%, bym mógł o tym powiedzieć Kai'owi. Niestety, tak jak powiedziałem, był w trasie koncertowej i mogłem mu powiedzieć dopiero za pięć miesięcy, gdy mój brzuch będzie już widoczny.
Znów się bałem.
Bałem się tego, jak to się dalej potoczy.

▲▼

Pierwszy miesiąc, był miesiącem spokojnym. Szef dzwonił do mnie i powiedział, że mam urlop na czas nieokreślony, jeżeli będzie taka potrzeba, to da mi nawet trzy lata przerwy. Na pierwszy rzut oka nic nie zauważyłem, dopiero, gdy koledzy mnie uświadomili, bardzo się zdziwiłem. Przełożony był we mnie zakochany. Wiedzieli o tym już od dłuższego czasu, ale nie ujawnił się z tym, gdyż mam ,,dziewczynę".
- Niech spierdala na drzewo, pewnie planuje zepsuć mój związek. - zaśmiałem się - No to niech się przygotuje, bo ja tak łatwo się nie dam. - powiedziałem zdenerwowany, nie obchodziło mnie to, czy chłopaki mu to powiedzą. Bardzo kochałem Jongina, nikt nie może mi go zastąpić.
- W ogóle.. Kyungsoo, zauważyłem, że ci brzuch trochę urósł. Może w ciąży jesteś? - zaśmiał się Hyesung.
- Tak, na pewno facet jest w ciąży, matoły. - zaśmiałem się, by nic nie zauważyli.

W tym miesiącu poczułem pierwsze kopnięcie naszego dziecka, bardzo się ucieszyłem, gdy Xiao Lu wreszcie zaczął się poruszać. W sumie nie wiedziałem jak nazywać nasze dziecko, ponieważ nie myślałem jeszcze na poważnie nad imieniem, ale postanowiłem jak na razie nazywać go Luhan, a bardziej Xiao Lu. Byłem kiedyś w Chinach, gdy usłyszałem to imię, zaraz bardzo je polubiłem.

~*~

Drugi miesiąc praktycznie przeleżałem w łóżku, rozmyślając jak wyglądać będzie Xiao Lu. Miałem małą nadzieję, by wyglądał jak tatuś. Tak bardzo przystojnie.
- Xiao Lu. - powiedziałem masując brzuszek, który robił się coraz większy - Bardzo chcę, byś w przyszłości bardzo przypominał swojego tatusia. To takie moje malutkie marzenie.
Niedługo wziąłem się za przeglądanie gazety z ciuszkami dla malucha. Nie kupowałem nic, dopóki nie urodzi się kruszynka.

~*~

W trzecim miesiącu zacząłem rozmyślać, co powiedzieć Jonginowi, gdy wróci i zauważy swojego chłopaka z wielkim brzuchem. Bałem się jego reakcji. Boję się cały czas, od początku naszej znajomości.
Stanąłem przed lustrem i zacząłem wymyślać przemowy.
,,Jongin, chciałem powiedzieć Ci to już bardzo dawno, ale tylko dzwoniliśmy do siebie na komórkę, a to nie jest sprawa na telefon. Myślę, że Cię to trochę zszokuje, więc lepiej usiądź i słuchaj uważnie. Jongin~ ah, będziesz tatusiem", no i co potem? Uśmiechnąłem się sztucznie?
- Boję się - pomyślałem

~*~

Miesiąc czwarty już dawno się zaczął, była teraz jego połowa, a ja nadal nie wiem co powiedzieć Jonginowi. Codziennie wymyślałem po tysiąc przemów, by wiedzieć mu, że jestem z nim w ciąży. Zastanawiało mnie jednak to, czy jest to normalne, że facet jest w ciąży.
Nie, to jest niemożliwe.
Położyłem się w łóżku, czułem się śpiący, ale coś kazało mi poszukać w internecie informacji o męskiej ciąży. Włączyłem laptopa i wpisałem w wyszukiwarkę Google - ,,Męska ciąża". Przeczytałem, że jest ona możliwa, gdy plemniki osoby dominującej są grubsze niż normalnie, dlatego mogą się dostać trochę dalej i potrafią zapłodnić mężczyznę. Na tej stronie powiedziano, by nie wstydzić się, że nosimy w sobie nowe życie, by wychodzić do sklepu, pokazywać się ludziom. Było w tym trochę racji, ale gdybym wyszedł w tym momencie do sklepu, na pewno dużo ludzi pomyślałoby, że jestem taki gruby. Do tej pory wszystkie potrzebne rzeczy przynosiła mi moja siostra i myślę, że tak zostanie. Kim przyjeżdża tylko na miesiąc, potem znowu jedzie na pięć miesięcy w trasę koncertową. Trudno było żyć z myślą, że nie będę widział go kolejnych kilka miesięcy, lecz dla mnie liczyło się co on czuje. Czy kocha to robić.
- To twój tatuś Xiao Lu, w następnym miesiącu go poznasz. - powiedziałem pokazując zdjęcia Jongina, po czym położyłem rękę na brzuchu i zacząłem go masować.
Z jednej strony bardzo chciałem dowiedzieć się co powie Kai, gdy dowie się, że mamy dziecko, ale i tak bardzo się bałem, ponieważ już niedługo przyjeżdża, a ja nadal nie wymyśliłem strategii, jak mu o tym powiedzieć.

Czasu było coraz mniej.